Archiwa kategorii: Wojaże

Magia Krakowa

Wieczór, deszcz, światła.

Zabieram się za pisanie i nie mogę… mam w głowie plan, wiem jak chcę, by tekst wyglądał. Nie będę tworzyć zwykłego opisu, nie chcę krótkich zdań… ale nadal siedzę i z racji pustki w mojej głowie piszę tylko ten wstęp. Kiedy przejdę do sedna? Zaczynam myśleć, ze łatwiej byłoby mi chyba napisać wiersz, bo chce opisać to,  co czułam, a nie,  co robiłam… Chcę przekazać ten spokój,  jaki tam panował… Sprawić, żebyście poczuli chociaż namiastkę tego, co  przeżyłam.
Czytaj dalej

Przeszłość czy przyszłość? Hongkong oczami Europejczyka (część I)

DZIEŃ 1

Słońce i błękitne niebo. Tak właśnie żegna mnie Warszawa. Jeszcze szybki łyk kawy i mogę ruszać. Przede mną prawie 14 godzin podróży.

Beata Pawlikowska kiedyś opisywała działanie podróżniczego eliksiru. Postanawiam zrobić tak samo. Odrzucam wszystkie dotychczasowe przyzwyczajenia, rezygnuję z ulubionego jedzenia, nie myślę o problemach. Chcę jak najmocniej poczuć Hongkong.
Czytaj dalej

Jaka jest Holandia?

Słońce właśnie zachodzi, a my mijamy granicę. Jego promienie rozlewają się wokół, czyniąc świat jakby bardziej pomarańczowym. Jest cicho, słychać tylko hałas pędzących po autostradzie samochodów. Radio brzęczy coś w języku, którego nie rozumiem. Po dwunastu godzinach w podróży, marzy mi się, aby  iść spać i obudzić się na miejscu. A jednak nie mam zamiaru zmrużyć oka. Oto jesteśmy na wielkiej, zielonej łące. Nie jest to taka zwykła, lekko wyblakła zieleń. Ona aż pali w oczy, jest czysta, soczysta. Mam wrażenie, że ciągnie się w nieskończoność. Przejeżdżamy obok parku z niemożliwie równo przystrzyżoną trawą. A za chwilę oglądamy samotny, dotknięty piętnem czasu wiatrak. Jeszcze nie wiemy, że zobaczymy ich dużo więcej. Odwracam głowę w drugą stronę i widzę stado zwierząt rozrzuconych na polu. Skubią wolno trawę. Ludzi też niewiele. I nikt się nie śpieszy. No może oprócz nas.
Czytaj dalej

Barcelona3

Wakacyjna przygoda – Wenecja, Barcelona, Paryż !

Godzina 10 . Wsiadamy do autokaru stojącego obok Pałacu Kultury i Nauki. Stamtąd podróż do Katowic. Przesiadka. Przerzucamy walizki i udajemy się w kierunku Włoch. Wyjeżdżamy na dwutygodniową wycieczkę, której nigdy nie zapomnimy. Punkt pierwszy – Wenecja.
Po dniu i nocy spędzonych w autokarze dojeżdżamy do celu. Spędzamy cały dzień na zwiedzaniu wąskich uliczek i kanałów. Miasto ma charakterystyczny urok. Oddaje klimat dawnych Włoch. Próbujemy włoskiej pizzy i makaronu. Następna stacja: Lloret de Mar. Tu przez okrągły tydzień odpoczywamy na gorącej (dosłownie, bo piasek parzy w stopy) plaży lub przy hotelowym basenie. Miasto pełne knajp i sklepików, z których wyłaniają się sprzedawcy oferując najniższe ceny, abyś tylko dokonał zakupu właśnie u nich. Nastaje noc, ale Lloret wcale nie śpi. Tu dopiero zaczyna się życie. Naszym oczom okazują się liczne kluby, które zapraszają potencjalnych gości neonami i szyldami. W czasie pobytu w Hiszpanii jeden dzień poświęcamy zwiedzaniu Barcelony – stolicy Katalonii. Wszyscy zachwycają się pięknym miastem. Panuje w nim klasyczny styl połączony z nowoczesnością. Zwiedzamy m.in. kościół Sagrada Familia, Park Guell oraz kompleks fontann Font màgica. Niestety nie udało nam się zobaczyć Camp Nou, jednego z najsłynniejszych stadionów w Europie, mieszczącego się właśnie w Barcelonie.

Następna stacja: Paryż. Koniec odpoczywania i imprezowania. Czeka nas teraz trzy dni intensywnego zwiedzania. Kierujemy się bowiem do Paryża, miasta marzeń, zakochanych i elegancji. Czy taki naprawdę jest Paryż? Co jest mitem, a co prawdą? Naszą przygodę rozpoczynamy od zwiedzania Łuku Triumfalnego. Mimo zmęczenia po wyczerpującej jeździe i 35 – stopniowego upału z zaciekawieniem słuchamy przewodniczki przez nasze audio guidy. Najbardziej zaciekawiły nas błędy w pisowni polskich nazwisk na ścianach łuku. Osoba, która pisała była najwidoczniej źle poinformowana, nie znała zasad polskiej pisowni, albo po prostu… nieźle pijana. Następnie udaliśmy się w kierunku Wieży Eiffla- symbolu Paryża. Kolejka była gigaaaaantyczna, więc osoby, które już były tam raz, rezygnowały. Podobno niektóre rzeczy warto zobaczyć tylko raz. Tak też jest z wieżą. Mimo, że za każdym razem widok z niej będzie robił niepowtarzalne wrażenie to jednak za pierwszym razem emocje są największe. Czas wolny. W końcu możemy podziwiać Paryż z naszej perspektywy. Dostrzegamy kontrast – historia miesza się z nowoczesnością, wśród szarych kamienic gdzieniegdzie wyrastają coraz to nowsze szklane biurowce. Ludzie, tłok, śmieci, tłok, ludzie. Niestety, Paryż do najczystszych miast nie należy, chociaż na każdym kroku stoją naładowane śmietniki. Ludzi jest dużo, ale w odróżnieniu do wielokulturowej, tętniącej życiem Barcelony nie czuć wśród nich jedności. Niepowtarzalny klimat Paryża tworzą kafejki. Jedzenie wręcz lgnie do nas, nie my do niego. Kuszą zapachem, świeżością i oryginalnością. W życiu nie widzieliśmy tak rozmaitych przekąsek. No cóż.. dieta może poczekać, a dzień się zaraz kończy, jeszcze szybki wypad do Pałacu Inwalidów, Panteonu i jedziemy do hotelu pod Paryżem. Hotel był w urokliwym miejscu, otoczony oczywiście kafejkami z między innymi kuchnią tajską, włoską czy nawet żydowską. Jemy i idziemy spać, bo rano czeka nas podróż do krainy bajek. Cały dzień spędziliśmy w Walt Disney Studios, gdzie mogliśmy zobaczyć jak wszystko wygląda „od kulis” i jednocześnie tego doświadczyć. Wrażeń dostarczyły nam między innymi pokaz kaskaderski z filmu Auta, przejazd kolejką z filmu Gdzie jest nemo, zjazd z nawiedzonej windy czy film z efektami specjalnymi. To zdecydowanie nie jest atrakcja tylko dla dzieci. Ostatniego dnia mieliśmy znowu napięty harmonogram. Z samego rana udaliśmy się na wzgórze Montmartre, skąd podziwialiśmy panoramę Paryża. Widok- bezcenny! Naprawdę, zachmurzone niebo tylko nadawało szczególnego klimatu. Obowiązkowa pozycja każdej osoby odwiedzającej Paryż. Nie mogło zabraknąć fabryki perfum Fragonard czy przejścia placem Pigalle. Zdecydowanie są to miejsca, gdzie można poczuć „ducha Paryża” . Podsumowując, Paryż jest miejscem niewątpliwie wyjątkowym.

Aleksandra Abramczyk , Dominik Bakuła, Magdalena Binięda , Tobiasz Nowakowski – klasa IILOL

Barcelona1 Barcelona2 Barcelona3 Barcelona4 Barcelona5 Disneyland Paryż1 Paryż2 Wenecja1 Wenecja2

 

IMAG2307

Wyjątkowe oblicze Amsterdamu

Wyobraź sobie, że jedziesz przez labirynt identycznie wyglądających ulic. Jedna po drugiej , tak podobne do siebie, że gdyby zamknąć oczy i obrócić się kilkakrotnie wokół siebie, nie potrafiłbyś powiedzieć, z której strony przyszedłeś. Poruszasz się pośród ceglanych ścian i nawet liczne kanały nie zawsze stanowią wystarczający punkt orientacyjny. Podobają Ci się te domki, wśród których się gubisz. Patrząc na zwieszające się z dachów haki, wyobrażasz sobie, jakby to było, gdyby używać ich do wciągania mebli. Zdajesz sobie sprawę, że widzisz coś wyjątkowego.

Mijasz rowery. Nie jeden, ale pięć czy piętnaście. Mijasz ich setki, setki starych, nowych, z koszykami i bez, kolorowych, tych ciągle w ruchu lub nieużywanych od lat. Imponujące. Pierwszy raz widzisz ich aż tyle. Spotykasz je na każdym kroku. I sam pragniesz mieć jeden z nich lub poznać historię tych, które są tu najdłużej.

Miejscowi ludzie też nie są dla Ciebie całkiem zwyczajni. Wysocy, szczupli, z bujnymi czuprynami i dość eleganckim wyglądem znacząco odróżniają się od tysięcy turystów.

Wjeżdżasz do centrum. Główne ulice to przede wszystkim atrakcje turystyczne: muzea, kawiarnie, sklepy. Ale to już dawno masz za sobą. Wcześniej gubiłeś się wśród figur woskowych w muzeum Madame Tussauds, tak bardzo realistycznych, że czasem nie mogłeś odróżnić figury od prawdziwej osoby. W szaleństwie pierwszych dni odwiedziłeś muzeum Van Gogha, dom Anny Frank i Rembrandta oraz napis I amsterdam. Ale jeszcze wiele przed Tobą, ponieważ w tym mieście znajduje się ponad 100 miejsc, które warto odwiedzić. Połknąłeś w całości śledzia Hollandse Nieuwe, niezliczoną ilość serów oraz przepyszne stroopwafel. A teraz przyszedł czas na najpiękniejsze spokojne uliczki wijące się między kanałami, przeplatane mostami i kładkami, skryte w cieniu drzew i domów. Nie są tak tłumnie odwiedzane przez turystów, ale mają urok, w którym się zakochujesz.

To właśnie wyjątkowe oblicze Amsterdamu. Miasta, które wciąga na bardzo długi czas i nie daje się zapomnieć.

Weronika Kania , klasa IILOL

IMAG2255 IMAG2274_1 IMAG2275 IMAG2278 IMAG2307