Miesięczne archiwum: Październik 2013

Od redakcji

Zaczęło się! Rozsypał się worek z talentami, czyli uczniowskimi pasjami, komentarzami, opiniami. Przed Wami październikowy numer szkolnej internetowej   gazetki „Echo Trójki”  (dostępnej na stronie internetowej szkoły) w nowej odsłonie graficznej, z nową niepokorną  ekipą współpracowników pełnych zapału i pomysłów. Chcemy, aby „Echo Trójki” stało  się miejscem ciekawych dyskusji na interesujące Was tematy, forum wymiany myśli. Natalia Salwin i Aleksandra Ciuraj opowiedzą o fascynacji egzotyczną  kulturą Japonii, Dawid Nowakowski rozpoczyna cykl artykułów  na  temat tajników fotografii, a  Joanna Rojek zachęci do przemyśleń na temat listy lektur szkolnych. Kamil Rojek radzi, jak  dobrze przygotować  się do egzaminu na prawo jazdy. W nowym numerze także relacja Joanny Dąbrowskiej i Anny Turek  z rozpoczęcia  sezonu harcerskiego w Wyszkowie. Aleksander Grześkiewicz  poruszy w swoim felietonie bardzo ciekawy i kontrowersyjny  temat „Młodzieżowej rewolucji”. Miłośnicy historii i strażnicy pamięci o żołnierzach wyklętych –Tobiasz Przybysz i Maciej Gąsiewski  przedstawią sylwetkę Mieczysława Dziemieszkiewicza pseudonim „Rój”. Czekamy na opinie o nowej formie graficznej gazetki.

W imieniu redakcji
Agata Zawadzka

Nie pozwólmy zapomnieć o poległych!

W naszych czasach nikt od nas nie wymaga daniny krwi. Mamy możliwość swobodnego nauczania języka polskiego czy historii naszego narodu. Jednak czy mamy spokojnie sobie spać  pozwalając na wieczne zapomnienie o tych, od których ojczyzna wymagała krwi? Nie! Naszym zadaniem jest pamiętanie, czczenie i propagowanie tych wszystkich, którzy w imię niepodległej Polski chwycili za broń. Jednym z tych bohaterów jest st. sierż. Mieczysław Dziemieszkiewicz „Rój”, o którym powstał film – pierwszy fabularny film o Żołnierzach Wyklętych. Był on młodym i niezwykłym żołnierzem Narodowych Sił Zbrojnych i Narodowego Zjednoczenia  Wojskowego. Przeprowadził wiele udanych i spektakularnych akcji, jednak po śmierci prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który obdarzył ten film swoim patronatem sponsorzy, w tym Telewizja Polska wycofała się i zażądała zwrotu pieniędzy. Możemy zadać sobie pytanie : dlaczego? Otóż dlatego, że nasi politycy i nasze media nie chcą pokazywać publicznie prawdziwych bohaterów i prawdziwej historii powojennej. Lepszy przecież jest serial „ Nasi ojcowie nasze matki” czy chociażby „Czterej pancerni i pies”, gdzie jesteśmy ukazani albo jako mordercy, albo jak przyjaciele i towarzysze ZSRR, którzy nigdy nie zabili żadnego Polaka. Jest to smutny fakt, który ukazuje prawdziwe oblicze naszych władz. Prawdziwi bohaterowie, którzy powinny być wzorami do naśladowania przez dzisiejszą młodzież są nadal zwalczani i skazani na zapomnienie. Jednak są ludzie ,dla których hasło Bóg, honor i ojczyzna nie są pustymi frazesami i każdy, ile może przesyła pieniędzy na dokończenie produkcji. Zebrana kwota jest ogromna, jednak nadal brakuje ponad 600 tysięcy złotych na dokończenie tego filmu.  Jeżeli kogoś zainteresował film i postać  „Roja” zachęcam do zapoznania się z jego życiorysem, który znajduje się w naszej gazetce szkolnej w artykule Macieja  Gasiewskiego, a także do wsparcia finansowego filmu.

Tutaj znajdą Państwo dane do przelewu:

Fundacja Dobrych Mediów

ul. Świętokrzyska 30/130, 00-116 Warszawa

Konto: 24 1050 1025 1000 0023 6086 3548

I do strony, która postawiła sobie za cel ratowanie tego filmu:

 http://ratujmyroja.pl/

I oficjalny trailer:

http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=1Iz2YS19IEQ

Wszystkich pozdrawiam salutem rzymskim,

Tobiasz Przybysz III EA

„Ohayo”

„Kraj Kwitnącej Wiśni”, „Kraj Wschodzącego Słońca”, „Kraj Samurajów”… Nazwy te można wymieniać i wymieniać, ale wszystkie odnoszą się do jednego państwa – Japonii.

Jestem Natalia, ale wszystkie bliskie mi osoby wołają na mnie Nana. Należę do tegorocznych ‚kotów’. Jest ze mnie dość dziwna i specyficzna osoba. Mam wiele pasji, takich jak granie na komputerze, czytanie książek, spanie… Ale też Azja (szczególnie Japonia), anime, manga i azjatycka muzyka (np. j-rock).

Jak to się zaczęło? W dzieciństwie oglądało się „Pokemony”. W podstawówce „Króla szamanów” i „Naruto”. Wtedy nie wiedziałam jeszcze, że to co oglądam, to japońska animacja. Dla mnie były to po prostu kreskówki.

W szóstej klasie podstawówki zachorowałam na ospę. Kiedy pojawiła się wysypka, mama stwierdziła, że może jednak lepiej będzie zostawić mnie w domu. Tak więc nie chodziłam do szkoły. Tylko co robić z taką ilością wolnego czasu? Ja postanowiłam, że pooglądam kreskówki. Weszłam na jedną ze stron, na których mogłabym coś obejrzeć i zaczęłam losować tytuł. Padło na „D.N. Angel”. Obejrzałam i po pierwszym odcinku rozkminiłam „To jest to tzw. anime!”. Potem poszło,wszystko działo się bardzo szybko. Obejrzałam „Fullmetal Alchemist”, potem „FMA: Brotherhood”. Później przyszła kolej na klasyka: „Bleach” i „Naruto” oraz „Naruto Shippuuden”. Mama czepiała się, że „nic nie robię tylko oglądam te głupie, pełne przemocy chińskie bajki”. Ale proces zakochiwania się był już nie do zatrzymania.

W anime mogłam obserwować jak wygląda życie w Japonii. Zaczęło mnie to interesować na tyle mocno, że sama zaczęłam szukać nowych i formacji. Powoli zagłębiałam się w kulturę i życie nie tylko Japończyków, ale też Koreańczyków i Chińczyków.

Azjatyckie kraje są bardzo ciekawe, ale Japonię darzę szczególną miłością. Bardzo lubię dzielić się tą miłością z innymi. Dlatego właśnie postanowiłam dołączyć do gazetki szkolnej, aby przybliżyć wam ten jakże egzotyczny kraj, jakim niewątpliwie jest Japonia. Będę pisać o różnych rzeczach, od życia przeciętnego japońskiego nastolatka, który w weekendy ucieka od normalności na harajuku, po przygotowanie sushi. Kto wie, może tak właśnie zaczyna się czyjaś miłość do Wschodu…?

Natalia Salwin, klasa ILOL

Prawo jazdy – marzenie każdego licealisty!

Liceum to czas, w którym spora część uczniów  robi  prawo jazdy. Kurs i jazdy to coś, przez co każdy musi przebrnąć, aby dostać upragniony „plastik”. Wiem, że dużo osób ma wiele wątpliwości związanych z tym procesem. Postaram się objaśnić  wam , jak to wygląda i jak się przygotować do egzaminu.

Zacznę od rzeczy podstawowych. Po pierwsze kurs na prawo jazdy można rozpocząć 3 miesiące przed ukończeniem 18 roku życia. Do egzaminów można przystąpić na miesiąc przed osiemnastką. Jednak 3 miesiące to dość krótki okres na zdanie prawa jazdy, o czym napiszę później. Kurs składa się z 30 godzin wykładów i 30 godzin jazd.

Wykłady to ,mówiąc kolokwialnie ,masakra. Polegają one na siedzeniu, słuchaniu i oglądaniu różnych filmów, które są bardzo nudne, ale „słuchowcom” takim jak ja ,chodzenie na nie da bardzo dużo. Jazdy jako takie nie wymagają chyba dużej ilości wyjaśnień, wybieramy instruktora i umawiamy się z nim na konkretny dzień i godzinę .

Po odbyciu kursu zaczyna się etap testów. Pierwszy jest egzamin wewnętrzny przeprowadzony w szkole, do której poszliśmy. W moim przypadku był on nieodpłatany, ale nie wiem ,jak jest w innych szkołach. Umawiamy się na termin, przychodzimy i zdajemy. Jeżeli nam się uda ,wyniki wędrują do starostwa, gdzie muszą zostać wprowadzone do systemu. Kiedy to już się stanie , zapisujemy  się na egzamin teoretyczny w Ostrołęce. Można to zrobić za pośrednictwem szkoły;  dajemy nasz dowód osobisty i wypełniamy upoważnienie. Można także osobiście udać się do Ostrołęki i zapisać się na wybrany termin.

Jeżeli chodzi o egzamin teoretyczny, to niewiele jest do tłumaczenia. Na pewno należy mieć ze sobą dowód osobisty lub paszport. Najpierw jest część rozgrzewkowa, która nie jest oceniana .Dopiero po odpowiedzeniu na serię  paru prostych pytań ,przystępujemy do egzaminu właściwego. Składa się on z 2 części:  najpierw 20 pytań ogólnych z zasad ruchu drogowego itp.(pytania TAK i NIE), następnie 12 pytań specjalistycznych, właściwych dla zdawanej kategorii (pytania A B C) .Na każde pytanie jest tylko jedna dobra odpowiedź.

Od razu po zdaniu egzaminu teoretycznego można się zapisać na praktykę.  Wchodzimy do poczekalni i czekamy do chwili ,w której przez głośniki zostanie wyczytane nasze nazwisko i numer samochodu ,do którego mamy się udać. Wsiadamy na miejsce instruktora. Ten jedzie z nami i stawia samochód na łuku. Prosi o dowód osobisty, bądź paszport, każe się przedstawić . Najpierw  trzeba pokazać  wlew oleju ,wlew płynu do spryskiwaczy ,wlew płynu hamulcowego lub wlew płynu chłodniczego a także poziomu tego płynu. Druga czynność to włączenie jednych świateł, wycieraczek bądź użycie klaksonu. Kiedy wykonamy to zadanie, poprawnie wsiadamy do samochodu, przegotowujemy go do jazdy i ruszamy. Robimy łuk do przodu i do tyłu, następnie do samochodu wsiada egzaminator i jedziemy na , z której musimy ruszyć. Ostatnia ,a zarazem najdłuższa część egzaminu to jazda po mieście. Jeżeli zrobicie wszystko to poprawnie, będziecie szczęśliwymi posiadaczami „prawka”.

A już za miesiąc kilka porad dotyczących zdawania, czyli „jak się przygotować aby zdać”.

Kamil Rojek, III LOI

Lektury szkolne – zachęcają czy odstraszają?

Temat szkolnictwa od długiego czasu wywołuje wiele kontrowersji. Kwestią sporną jest nie tylko posyłanie sześciolatków do szkół, ale także od dłuższego czasu lista lektur, które   nie  są czytane przez uczniów.

Pomimo zmian jakie ministerstwo oświaty wprowadziło, lektury w dalszym ciągu są dla nas kolejnym przykrym obowiązkiem. Zdaniem współczesnych uczniów, większość z nich jest napisana nieprzystępnym językiem, a ich treść to w nieskończoność powtarzające się tragedie. Szczególnie obfitująca w tego typu utwory jest epoka romantyzmu –  najtrudniejsza do przebrnięcia  przez uczniów . Mam na myśli takie dzieła jak ; „Cierpienia Młodego Wertera”, „Kordian”, czy „Nie –Boska Komedia”, które powinny być wykluczone z listy. Kolejne pozycje do usunięcia to utwory  Szekspira – „Hamlet”, „Makbet”, „Romeo Julia”. Uczniowie chętniej czytaliby książki, które  by ich zainteresowały np. „Kod Leonarda da Vinci” D. Browna,  „Metro 2033”  Glukchova.  Te propozycje to jedynie  teoria wymagająca sprawdzenia w praktyce i dopracowania.

Wracając do tematu tytułu , czy lektury zachęcają czy też odstraszają uczniów, moim zdaniem, odpowiedź jest oczywista. Treść większości lektur zniechęca do czytania, na szczęście można to w łatwy i szybki sposób zmienić. Kreatywność nauczycieli języka polskiego jest w większości przypadków duża, ale nie wystarczy ,aby wszyscy uczniowie zaczęli czytać lektury. Wyrzucenie części tytułów i zastąpienie ich bardziej aktualnymi dziełami jest więc konieczne. Zapraszam do dyskusji na ten temat na forum  „Echa Trójki”

Joanna Rojek, kl. 1 LOE

 Książki    

Dlaczego ja i dlaczego fotografia?

Fotografia. Dostępna dla każdego, bez wyjątku. Często wymieniana w odpowiedzi  na pytania o zainteresowania czy hobby. Każdy z nas w mniejszym, lub w większym stopniu miał z nią do czynienia.  Do zrobienia jakiegoś zdjęcia wystarczy prosty, zwykły, chociażby wbudowany w telefon komórkowy, aparat. Fotografia jednak nie zależy wcale od wykonywanego ją sprzętu, ale od własnych zdolności autora – jego wyobraźni, twórczości, kreatywności i tego tajemniczego „coś” co każdy profesjonalny fotograf posiada. To „coś” to tajemnica, której nikt nie potrafi zbytnio rozgryźć. Trzeba wiedzieć i czuć, co jest godne uchwycenia w kadrze , z jakim światłem, z jakim nachyleniem, w jakiej perspektywie. Każdy, kto interesuje lub zajmuje się fotografią na poważnie i ma z nią więcej wspólnego, powinien rozumieć „co w trawie piszczy”. Ten i kolejne moje artykuły o tej tematyce będą zarówno dla amatorów jak i pasjonatów fotografii w stopniu zaawansowanym.

Dlaczego ja i dlaczego fotografia? Fotografią praktyczną zajmuję się od dziewięciu lat, wciąż na poziomie amatorskim. Posiadam tylko zwykłe 3 aparaty cyfrowe – nic specjalnego. Od dłuższego czasu staram się o zakup lustrzanki, żeby móc swoją pasję rozwijać. W przyszłości poważnie planuję otworzyć własny zakład fotograficzny lub po prostu działać w tym zawodzie. Najwięcej czasu poświęcam fotografii okolicznościowej, krajobrazowej, przyrodniczej, użytkowej i artystycznej. Postanowiłem, że swoim zainteresowaniem podzielę się z innymi w ramach  gazetki „Echo Trójki”.

W jej kolejnych wydaniach będę starał się przybliżyć Wam szerokie znaczenie pojęcia „fotografia” – nie tylko suchą teorię, ale też moje własne zdjęcia, na których przykładzie będę opisywał poszczególne elementy dobrej fotografii. Będę starał się pokazać w obrazie to, co jest błędne, a co poprawne. To, co warto zostawić, a co wyrzucić. To co warto uchwycić, a co pominąć. Będziemy omawiać różne dziedziny tego zajęcia: poczynając od mechanizmu fotografowania, aż po retusz i profesjonalną obróbkę zdjęć. Jeśli będę potrafił, będę też starał się odpowiadać na Wasze pytania, które możecie zadawać, pisząc na adres e-mail: dawidn112@gmail.com. Dział ten chcę też tworzyć z Wami – zainteresowanymi tematem czytelnikami. Możecie też przysyłać mi  własnego autorstwa zdjęcia, które wykorzystam do omówienia w kolejnych numerach gazetki.

                                                                                                               Dawid Nowakowski, klasa I TI

G261