Miesięczne archiwum: Marzec 2015

Lolkowy marzec :)

Już po przeczytaniu tytułu domyślacie  się pewnie, że marcowe wydanie „Echa Trójki” opracowane zostało przez klasę LOL. Tak jest, a właściwie  poprzez najmłodsze Lolki! Za pośrednictwem marcowego  numeru gazetki szkolnej pragniemy, abyście poznali nas bliżej. Pokażemy wam nasze zainteresowania, pasje, hobby. Okaże się również, że życie osoby niewidomej  aż tak bardzo nie różni się od  codzienności człowieka widzącego. Czytając obecny numer gazetki dowiecie się także kilku ciekawostek na temat Japonii, Maroka oraz Tunezji. Warto zwrócić  uwagę na artykuł o balu bezalkoholowym, który niedawno się odbył w hali sportowej na Polonezie. Chętnie opowie wam o tym  wydarzeniu  trójka uczniów z naszej klasy. Przeprowadziliśmy  również ankietę, w której znajdziecie nietypowe, zaskakujące, a zarazem interesujące informacje na temat  1 LOL.  Mamy nadzieję, że nasze wydanie bardzo wam się spodoba i poznacie nas lepiej.

                                                                            Aleksandra Abramczyk, klasa 1 LOL

Uchwycić ulotność

Kliknięcie. Na ułamek sekundy robi się ciemno. Świat zatrzymuje się w bezruchu na kilka chwil. Wszystko wraca do normy. Co robię? Tworzę opowieść.
Kliknięcie. Schemat się powtarza. Idę dalej w poszukiwaniu kolejnych części mojego świata, 10746871_603698879735202_987783966_omojej historii. Nie ograniczam się do jednej  formy wypowiedzi. Potrzebuję zmian, bo mam taką niepokorną naturę, która nie pozwala mi na ograniczenie do jednego tematu, stylu. Nie potrafię trzymać się określonych ram i reguł. Zatrzymuję łzy, uśmiechy, żal, nietypowość, szarą codzienność, oryginalność, zwierzęta i ludzi, wszystko co mi się podoba w TEJ chwili.
Kliknięcie. Ciemność, zatrzymanie, powrót do normalności. Robię to, co wiele innych osób. Czy robię to w sposób niezwykły? Dla mnie na pewno taki jest. Najbardziej podobają mi się spontaniczne sytuacje, wtedy obrazy powstają najpiękniejsze. I choć czasem są niewyraźne to pozostają czymś co wspomina się z uśmiechem na ustach.
Kiedy rozpoczęła się moja przygoda? W momencie gdy dostałam swój pierwszy a10661745_597951526976604_2719005467889209604_oparat. Zafascynowana robiłam setki, często powtarzających się zdjęć. Ale z czasem nauczyłam się, że najlepsze są te, które powstają za pojedynczym kliknięciem. Często wystarczy tylko jedno spojrzenie i już wiem, co chcę uchwycić.
Fotografia jest moją pasją. Nie jestem profesjonalistką, nie potrzebuje nią być, aby cieszyć się tym, co robię.
Gdy przyszłam do ZS3, bardzo ucieszyłam się, że mogę zapisać się do Szkolnej Grupy Foto-Graficznej „Prime”. Uczęszczając na jej spotkania poznałam podstawy fotografii oraz inne niż znane m dotychczas techniki fotografowania i tworzenia obrazów. Teraz mogę swoją wiedzę wykorzystać w praktyce, co zachwyca rodzinę i znajomych.
10633594_750620468320002_2760385763827764267_oKliknięcie. Na ułamek sekundy robi się ciemno. Świat zatrzymuje się w bezruchu na kilka chwil. Wszystko wraca do normy. Co robię? Wyrażam siebie, swój punkt widzenia świata. Każde zdjęcie to opowieść; o miejscach, ludziach10348374_782573438458038_4026685937717959210_n, sytuacjach. Każdy może interpretować je na swój sposób, co pozwala tworzyć jeszcze więcej historii.

Czym jeszcze jest dla mnie fotografia? Wspomnieniami, niepowtarzalnością. Jedna klatka może prowokować  do nieskończonej liczby skojarzeń i pobudzać  nieograniczoną wyobraźnię…

Weronika Kania, 1 LOL

Niewidzialny punkt widzenia

W tym felietonie pokażę, czym się różni oraz w czym jest podobny mój  punkt widzenia (mój, bo jestem niewidoma…)  od  waszego na podstawie obserwacji jednego  dnia w szkole.  Czemu akurat będę pisać o tak prozaicznej rzeczy jak dzień w szkole? Zobaczycie, jak poznaję świat dostępnymi dla mnie zmysłami. A to że mam  do dyspozycji o jeden mniej, nie znaczy wcale, że poznaję go gorzej.
Zacznę jednak  od  refleksji na temat uprzedzeń, z jakimi  spotykam się na co dzień. Aż trudno pojąć , jak przedziwne mogą być zachowania wobec nas – niewidomych.  Większość ludzi myśli, chociaż z tą opinią spotykam się coraz rzadziej ,  że niewidomi mają również problemy umysłowe. Cóż… owszem czasami się to zdarza, ale z podobną częstotliwością, co  u osób widzących.
Nie zapomnę, jak parę lat temu byłam u lekarza razem z mamą. Lekarz  był  chyba troszkę zagubiony. Zwrócił się do mojej mamy: –  Niech pani jej powie, żeby usiadła.
Czyżbym przez swoje niewidzenie nie  rozumiała po polsku? Chciałam  zareagować i odpowiedzieć, ale przemilczałam. Usiadłam. Za chwilę skierował druga  prośbę :                       – Niech pani jej  powie, żeby wyjęła dowód. No przepraszam bardzo! Wtedy zaczęłam się już śmiać. Gdy ponownie zwrócił się do mojej mamy,  zamiast do mnie , udało mi  się wytłumaczyć zdezorientowanemu lekarzowi, że kontakt ze mną nie jest niczym zakłócony.                                                                                                                                   Takich „perełek” zdarzyło mi się więcej…  Na przykład, spotykam  kogoś pierwszy raz, to było chyba W Arkadii, ta osoba rozmawia chwilę z moim bratem, a potem pyta mnie:        – Czy nie chciałabym pomacać jej po twarzy ? No błagam ! To nie wiadomo skąd wzięty mit! Ktoś się naoglądał filmów, w których reżyserzy mieli bujną wyobraźnię. Naprawdę wychowywałam się z niewidomymi i nikt z nas nie czuł potrzeby dotykania czyjejś  twarzy w celach zapoznawczych. Rozpoznajemy ludzi po głosie.
Spotykam się też często z zachowaniem typu: skoro ty mnie nie widzisz, to ja też będę udawać , że cię nie ma. Na przykład jestem w sklepie , przy zamrażarce z  lodami, odwracam się do  osoby stojącej po lewej  i pytam grzecznie: –  Czy mogłaby mi pani pomóc znaleźć lody truskawkowe?   … Cisza, silencium.. Po chwili  podchodzi zdziwiona. Skąd wiedziałam, że ktoś przy mnie stał?  Po prostu czułam damskie perfumy oraz słyszałam stuk obcasów.
Jak mówiłam, wiedza na temat niewidomych  jest coraz pełniejsza. W mediach ostatnio coraz więcej jest  filmów, wywiadów i audycji z udziałem niewidomych. Otwartość na ten problem rośnie i oby tak dalej.
A teraz  obiecane przemyślenia o  szkolnej codzienności. Myślę, że  różnic między uczniem widzącym i niewidomym  jest mniej niż mogłoby się wydawać. Rano trudno wstać,  po szkole zakuwam do sprawdzianów i kartkówek, spotykam się z przyjaciółmi, słucham muzyki i oglądam filmy. Oczywiście w  szkole korzystam z  urządzeń elektronicznych,  z podręczników w formie elektronicznej. Gdy nauczyciel coś pokazuje lub pisze na tablicy korzystam  także z pomocy koleżanek i kolegów, z którymi siedzę w ławce. Trafiłam na naprawdę wspaniałą klasę!!! Gdyby nie oni pewnie, nie radziłabym sobie tak dobrze. Rozpoznawanie wszystkich po głosie  zajęło mi dwa miesiące, co  chyba jest niezłym wynikiem. Do tej pory mylą mi się  jednak imiona niektórych  nauczycieli.
Podsumowując chciałabym zaapelować, byście  nie oceniali ludzi po pozorach i nie   szufladkowali  ich od razu. Nie zamykajmy się na różnorodność! Dlaczego tak łatwo przychodzi nam oceniać innych, zanim jeszcze ich poznamy?

Zuzanna Gardocka , klasa 1LOL

Rybie oczko w głowie

Wędkarstwo jest dla mnie chorobą , na  którą choruję już od kilku lat. Można nawet powiedzieć, że od czasu kiedy pierwszy raz znalazłem się z tatą nad wodą. Wystarczyło pomachać trochę , popatrzeć na rybki i…. zaiskrzyło.

zwyciestwo Zawody PodlodoweZłapałem bakcyla. Ten bakcyl ciągnie mnie nad wodę w każdy weekend. Jak mam chwilę wolnego czasu, to myślę o spędzeniu kilku godzin nad wodą z wędką w ręku, a jak mam kilka złotych,  to ciągnie mnie do sklepu  wędkarskiego . I to jest ten jedyny minus tego całego wędkowania. Patrząc na nowy sprzęt, na te wszystkie nowości, świecidełka i kolorki, portfel się sam człowiekowi otwiera…Kiedyś  zbankrutuję .

Czym jeszcze jest dla mnie wędkarstwo? Wędkarstwo jest dla mnie pasją. Jest to moje hobby, które często powoduje u mnie uśmiech na twarz,y a czasami doprowadza do szału. Wędkowanie to również oderwanie od rzeczywistości. Gdy skupiam się na czerwonej antence spławika lub zielonej szczytówce, zapominam o innych rzeczach i odpoczywam w skupieniu. Na nocnych zasiadkach  przy ognisku,  przy głosie puszczyka i dźwięku strzelającego w ogniu drewna, mogę się skupić i trochę porozmyślać .

Ryba  życia -szczupak 5 kg 93 cmCo lubię w wędkowaniu najbardziej? Najbardziej chyba lubię, tak jak większość, łowić ryby ,  ale nie po to, by zapełnić lodówkę, tylko dla przyjemności. Uwielbiam patrzeć, jak ryba jest zdziwiona, kiedy zwracam jej wolność . Nie powiem, dosyć często biorę złowione przez siebie ryby, ale nie mógłbym  skrzywdzić dużego okazu, bo dla mnie   morderstwo.

Dla mnie wędkarstwo jest stylem życia, motorem napędowym, pretekstem do kontaktu z naturą, azylem, sposobem na wyciszenie emocji po codziennej gonitwie. W natłoku obowiązków dobrze jest znaleźć sobie jakąś Letnie szaleństwodziedzinę aktywności ,która pozwoli naładować akumulatory przed kolejnym etapem tego wyścigu donikąd.

,,Mogą mówić, że jes­teśmy wa­riata­mi. Jed­nak to my żyje­my całym ser­cem, ma­my pas­je, am­bicje, marze­nia… Ma­my cel.”

                                      Piotr Gałązka kl. 1 LOL

Jedno oko na Maroko, drugie na … Japonię

Jak to mawiał Święty Augustyn: „Świat jest książką i ci, którzy nie podróżują, czy­tają tyl­ko jedną stronę” i nie sposób się z tym nie zgodzić. Na świecie jest wiele wspaniałych miejsc, o których większość  z nas nie ma pojęcia. W naszym kraju również takich nie brakuje, bo pod względem geograficznym Polska jest bardzo zróżnicowana .Mamy zarówno morza jak i góry, jednak warto czasem zmienić otoczenie i otworzyć się na inne kultury.

Nie chciałem, żeby ten artykuł miał formę bajkowych opisów, żywcem wziętych z Wikipedii, czy też książek podróżniczych. Zebrałem informacje od kilku osób, którym udało się zwiedzić najrozmaitsze kraje świata. Niektórzy pojechali tam w celach wypoczynkowych, inni do rodziny, a niektórzy nawet szukać pracy! Mieli okazję, mniej lub bardziej szczegółowo, poznać przysmaki, zabytki czy mentalność osób zamieszkujących te tereny.

Każdej osobie zadałem trzy te same  pytania, żeby mieć  możliwość porównania relacji .

Pierwsza odpowie Oleksandra Szepczyńska –  bloggerka, która wygrała nagrodę „Bloga Roku” w kategorii „Moda i Uroda”. W tym roku miała okazję spędzić kilka dni w Tunezji. Zdjęcia z pobytu możemy obejrzeć na Instagramie (@poziom)

maroko1 maroko2

Co Cię najbardziej zaintrygowało w życiu  codziennym   ludzi w tych rejonach?

Myślę, że to co najbardziej przykuło moją uwagę to fakt, że kobiety rzadko podejmują się własnej kariery, raczej pozostają w domach, stanowią ostoję życia rodzinnego. Co ciekawe, kobiet nie widuje się również w barach, kawiarniach itp. Widać, że rola kobiety jest tu mocno ograniczona.

Czy tradycyjna kuchnia  tego kraju bardzo różni  się  od naszej ?

Niestety, za wiele Ci nie powiem, co do lokalnego jedzenia, ponieważ jadaliśmy w hotelach (owoce morza), więc nie poznałam tunezyjskich smaków, jednak bardzo smakował mi brik – pierożek z farszem ziemniaczanym i jajkiem wylewającym się po przekrojeniu go. Coś świetnego!

Co według Ciebie warto zwiedzić?

Przede wszystkim Ogród Krokodyli, rejony pustynne oraz całą Dżerbę i tamtejsze ulice w całości pokryte graffiti – tzw. Djerbahood. Nigdy czegoś takiego u nas nie widziałam.

Kolejną osobą jest Dominika Robak. Mimo, że ma zaledwie 17 lat na jej koncie lista sukcesów stale rośnie. Dominika jest modelką w agencji D`Vision. Poza licznymi sesjami dla fotografów rangi światowej, wystąpień w pokazach, czy zrobieniu kampanii dla najpopularniejszych marek sklepowych, udało jej się coś jeszcze bardziej niezwykłego- wyjazd do Kraju Kwitnącej Wiśni. Zdjęcia z   pobytu możemy obejrzeć na instagramie Dominiki (@robaleek)

maroko3 maroko4

Co Cię najbardziej zaintrygowało w życiu  codziennym   ludzi w tych rejonach?

Ludzka uprzejmość i pracowitość! Każdy jest dla siebie miły i pomocny, nawet nieznajomość języka angielskiego nie jest dla nich problemem. Pewnego dnia próbowałam trafić w pewne miejsce i … zgubiłam się. Poprosiłam o pomoc przechodnia, ale ten zupełnie mnie nie rozumiał. Pokazałam mu zdjęcie  budynku ,do którego muszę się dostać, on wziął mnie za rękę i zaprowadził! Dla niego to żaden problem, pomimo tego, ze bardzo sie spieszył. Japończycy poświęcają się całkowicie pracy. Nawet właściciel mojej agencji wstawał o 5 rano, a wracał do domu o 2-3…, co powoduje, że są chronicznie przemęczeni i mogą bez żadnych konsekwencji uciąć  sobie drzemkę w ciągu dnia.

Czy tradycyjna kuchnia  tego kraju bardzo różni  się  od naszej ?

Oj tak. Oczywiście Japonia kojarzy sie z sushi i nie bez powodu, bo jest dostępne dosłownie wszędzie w każdym sklepie spożywczym. Jest tanie jak barszcz! Kiedy ja płaciłam za tackę sushi 5 zł, w Polsce zapłaciłabym 100! I odwrotnie, w Polsce za chleb zapłacę 2 zł, a w Tokio za połówkę chleba płaciłam 90 zł. Osobiście wolę moje polskie domowe jedzenie.

Co według Ciebie warto zwiedzić?

Będąc w Tokio trzeba przejść się do jednej z głównych dzielnic- Shibuya!!!! To centrum rozrywki, najlepszych japońskich restauracji i sklepów. Ta dzielnica ciągle tętni życiem, zarówno nocą jak i dniem.  W Japonii każde miejsce ma w sobie magię.

Ola Abramczyk, uczennica klasy 1 LOL miała okazję być w wielu krajach afrykańskich, jednak to Maroko okazało się państwem pełnym skrajności i tajemniczości.

Co Cię najbardziej zaintrygowało w życiu  codziennym   ludzi w tych rejonach?   

Będąc w Marrakeszu – typowo arabskim mieście, przeżyłam szok. Jest to zupełnie inna kultura. Wychodząc z autobusu, wysiada się na środku skrzyżowania, a następnie bardzo wąskimi uliczkami zmierza ku ogromnej medynie – arabskie stare miasto, gdzie panuje istny chaos. Wszędzie unosi się nieprzyjemny zapach, jest gorąco i głośno. Chodząc po placu Dżamaa al-Fina – największym placu w marrakeszeńskiej Medynie, po jednej stronie możemy zauważyć stoisko z jedzeniem, a po drugiej stronie Marokańczyka trzymającego na rękach małpkę lub proszącego o pieniądze. Po jednym dniu w tym mieście byłam bardzo zmęczona panującą tam atmosferą i stylem życia.

Czy tradycyjna kuchnia  tego kraju bardzo różni  się  od naszej ?

Najsłynniejszym daniem marokańskim jest Tażin, czyli kurczak podawany zazwyczaj z ryżem i warzywami w specjalnym naczyniu. Mimo, że w Polsce jemy podobne dania, tam smakują inaczej :) Słynna jest także bardzo słodka, miętowa herbata, podawana często w małych szklaneczkach. Będąc w Maroku, nie obędzie się bez spożycia kuskusu, czy owoców morza. Mięsem, które jest tam najczęściej spożywane, jest  jagnięcina. Kuchnia marokańska różni się więc nieco od polskiej.

Co według Ciebie warto zwiedzić?

Warta uwagi jest wspomniana już Medyna, czyli stare miasto, gdyż tam naprawdę poznamy codzienne życie tamtejszych ludzi. W Maroku znajduję się także odcinek trasy Paryż-Dakar. Odwiedzając ten kraj, nie można ominąć pustyni, gdzie również, choć w zadziwiających warunkach, mieszkają ludzie. Miasta warte odwiedzenia to zdecydowanie: Fez, Marrakesz i Casablanca.

Dominik Bakuła, klasa 1 LOL

Alkohol to nie wszystko

Dnia 14 lutego 2015 roku w wyszkowskiej hali WOSiR odbył  się XVIII Bal Bezalkoholowy, organizowany przez Wspólnotę Małżeństw Domowego Kościoła działającą  przy parafii świętej Rodziny w Wyszkowie. Współorganizatorami  imprezy był Urząd Miejski, z Burmistrzem Wyszkowa – Grzegorzem Nowosielskim  na czele.  Udział  w balu swoją obecnością  zaszczyciło wielu zaproszonych gości.  Wśród nich byli: para filialna i para diecezjalna, Biskup Pomocniczy Diecezji Łomżyńskiej –  Tadeusz Bronakowski, moderator Domowego Kościoła ks. Kazimierz Wądołowski oraz  księża wyszkowskich parafii. Na balu bawiło się dwieście szesnaście par,  większość   z powiatu wyszkowskiego, ale i  z Ostrołęki,  Ostrowi   Mazowieckiej, Warszawy   i  Łomży. Uczestnicy balu zainaugurowali uroczystość tradycyjnym polonezem.

Alkohol to nie wszystko T.Nowakowski ASzczególne słowa do zebranych  skierował Biskup Tadeusz Bronakowski. Zapewniał, że  trudno wymarzyć sobie lepszy moment na taki bal, gdyż jest     to właśnie   czterdziesty ósmy  tydzień Modlitwy o trzeźwość narodu.  Mówił     o rodzinie i dobrodziejstwach abstynencji dla dzieci, rodzin i narodu. Podkreślił, iż spotkania takie sławi w całej diecezji.  Burmistrz Wyszkowa- Pan Grzegorz Nowosielski  życzył  wszystkim  wspaniałej zabawy do białego rana.

Troje uczniów z klasy ILOL: Aleksandra Truszczyńska, Dominik  Bakuła i Tobiasz Nowakowski,  godnie reprezentowali  Zespół Szkół nr 3. Pracując  jako wolontariusze, witali  gości, odprowadzali  przybywające pary do wyznaczonych miejsc przy stolikach, obsługiwali przy stołach, dbając o zadowolenie   uczestników bawiących się na balu. Podczas dwunastogodzinnej pracy, swoją postawą i zaangażowaniem  propagowali zabawę na trzeźwo. Z pewnością mogą potwierdzić to nauczyciele naszej szkoły, którzy byli uczestnikami balu.

Alkohol to nie wszystko T.Nowakowski A2Uroczystość taka to promowanie  doskonałej zabawy bez alkoholu, który w naszym kraju bywa przyczyną wielu nieszczęść i tragedii.  To propagowanie wśród ludzi życia w trzeźwości. Dzięki temu  zostaje wprowadzana nowa kultura zabawy, która pokazuje, iż  bez alkoholu, za to w przyjaznym towarzystwie zabawa może być  bardzo dobra.

Taki bal jest wzorem i  świadectwem dla młodego pokolenia, że można się bawić na trzeźwo.

Tobiasz Nowakowski, Aleksandra Truszczyńska, klasa 1 LOL