Noc Kupały jako alternatywa dla walentynek

Zapewne nikomu nie trzeba przedstawiać idei walentynek. Kojarzą nam się głównie z kupidynami, czyhającymi zza zakrętem, serduszkami oraz miśkami, którymi obdarowujemy naszą drugą połówkę, długimi kolejkami do kwiaciarni, w której stoimy, aby po powrocie do domu wręczyć ukochanej róże oraz, co najistotniejsze, z celebrowaniem miłości.

Przez ostatnie lata w Polsce święto wywołało niemały wstrząs . Z roku na rok możemy zaobserwować, że półki w sklepie zapełniają się coraz to nowszymi produktami, a same walentynki promowane przez coraz więcej różnych akcji. Niektórzy nie mają pozytywnego nastawienia do tego święta. Uważają, że to jest przejaw amerykanizacji oraz próba wyparcia polskich tradycji. Walentynki są też krytykowane za ich komercyjne i konsumpcyjne nastawienie. Sama nazwa pochodzi od św. Walentego, którego wspomnienie liturgiczne w kościele katolickim obchodzone jest również 14 lutego. Walentynki to stosunkowo nowe święto, jak na polskie realia. Swoją popularność zdobyły w latach 90 –tych  XX wieku. Ale czy jesteśmy świadomi, że przed erą Walentynek na ziemiach polskich obchodzono inne święto, które również miało na celu wysławiania miłości?

Noc Kupały, również znana jako Noc Kupalna, Kupalnocka, Kupała, a na Podlasiu, Śląsku i Podkarpaciu jako Sobótka, to słowiańskie święto obchodzone w czasie najkrótszej nocy w roku, co przypada około 21-22 czerwca. Nazwa „Kupała” nawiązuje do bóstwa zwanego Kupałą, który był słowiańską wersją boga miłości. Święto poświęcone jest przede wszystkim żywiołom wody i ognia, mającym oczyszczającą moc.

Wszelkie obrzędy wiążące się z Nocą Kupały miały za zadanie zapewnić świętującym zdrowie i urodzaj. Na początku obchodów należało zgasić wszystkie paleniska we wsi, a następnie używając drewna jesionu oraz brzozy wskrzesić pierwszy ogień. Następnie wbijano w ziemię brzozowy kołek, na który zakładano koło owinięte smoloną słomą. Obracano nim tak szybko, aby samo stanęło w płomieniach. Płonące koło należało zatoczyć do przygotowanych wcześniej stosów siana, aby również one zaczęły płonąć. Uważano, że skakanie przez ogniska i tańce wokół nich chroniły przed złymi mocami.

Dla dziewcząt, które nie były jeszcze nikomu obiecane, noc sobótkowa była szansą na znalezienie prawdziwej miłości. Zaplatały na tę okazji wianki z kwiatów i ziół, a następnie wpinały w nie płonące łuczywo. W specjalnej ceremonii tańcząc i śpiewając puszczały wianki  do rzeki. Niedaleko od nich na wianki wyczekiwali mężczyźni, którzy mieli za zadanie je wyłowić. Każdy, któremu się to udało, wracał do świętującej gromady, aby zweryfikować właścicielkę. Następnie mógł z nią wyruszyć na samotny spacer.

W trakcie spaceru nowo dobrane pary starały się odszukać wśród mokradeł kwiatu paproci. Legendy głoszą, że ta oto roślina zapewniała bogactwo, siłę oraz mądrość.  W podaniach czeskich i niemieckich znalazca kwiatu paproci powinien szukać skarbów w ciemnym borze. We francuskich – na najwyższym w okolicy wzgórzu, do którego ma dobiec przyświecając sobie ognistym kwiatem jak pochodnią.

Wśród społeczności panował przesąd, aby nie wchodzić do rzeki w dniu święta Kupały. Według wierzeń mieszkańców wodniki, wodnice i utopce czaiły się na nierozsądnych ludzi, którzy postanowić zażyć kąpieli przed nocą Kupały. Dopiero po tym święcie kąpiel w akwenach stawała się stosunkowo bezpieczna. W okresie późniejszym wierzenia te znalazły swoje odbicie w święceniu wody w przypadającą na 23-24 czerwca wigilię św. Jana, co miało przeganiać złe moce i niejako oficjalnie otwierać sezon kąpielowy.

Co najciekawsze w współczesnych czasach w niektórych miastach Polski dalej organizuje się luźne obchody Nocy Kupały. Są bardziej znane pod nazwą „Noc świętojańska”. Do najbardziej spektakularnych należą krakowskie wianki, widowisko na wałach wiślanych pod Wawelem.

 Anna Jastrzębska, klasa ILOE