8 X 2018

       Minął już tydzień od dnia, kiedy Aleksander niczego nie zapomniał. Stał się jeszcze bardziej odpowiedzialnym pracownikiem. Szef nawet chciał dać mu podwyżkę, jednak „przyjaciel”, jak go – dosłownie – zawsze nazywał, podziękował i złożył wypowiedzenie. Udając wielki ból w sercu oznajmił, że musi się przeprowadzić i nie będzie mógł pracować w tej firmie. Jeszcze tego samego dnia wszystko spakował do samochodu, jednak nie opuścił domu.
    Usiadł przy biurku i zaczął swoją lekturę. Najpierw przeczytał zwykły dziennik, powód jego ostatnich sukcesów – to w nim zapisywał wszystko, o czym nie powinien zapominać. Czemu wcześniej na to nie wpadł? Prawdopodobnie prowadził coś w tym stylu wcześniej, tylko… zapomniał, gdzie go schował. Jednak od tygodnia mocno się pilnuje. Wie, że wszystko co robi, musi kontrolować, by wszystko inne też szło po jego myśli. Między innymi także jutrzejsze spotkanie z klientem.
    W tym tajemniczym dzienniku Aleksander przeczytał, że jego prawdziwa sytuacja jest specyficzna. Dowiedział się, że przewidywał swoją chorobę i możliwe skutki uboczne, dlatego się zabezpieczył między innymi znajdując posadę w fabryce broni palnej. Teraz , gdy wszystko do niego wracało, wiedział, że pora na powrót do działania.
   Podniósł jedną z fotografii i przyjrzał się jej. Kim by teraz był, gdyby żona nie zginęła? Czym by się zajmował, gdyby miał przynajmniej dziecko? Czemu… czemu czuje taką satysfakcję, z tego co ma zamiar zrobić?
   Odwrócił zdjęcie na drugą stronę. Przez ułamek sekundy pomyślał, że powinien podrzeć tę kartkę i zapomnieć o przeszłości, jednak on ma już dość zapominania. Chwycił za klucze, zamknął drzwi od domu i pojechał w stronę granicy.

14 X 2018

   Spotkanie z pierwszymi dwoma klientami zaowocowało dwoma kontraktami, z których każdy zakończył się niebywałym sukcesem. Aleksander czuł się, jakby faktycznie był do tej pracy stworzony. Dzięki niej mógłby sobie pozwolić na kupno domu w środku Berlina i większego pojazdu. A oba zlecenia ukończył w ciągu tylko jednego tygodnia. Czego chcieć więcej?
    Mężczyzna wziął się za swoją lekturę – dziennik. Od kiedy wpadł mu w ręce tydzień temu ani słowa w nim nie napisał, natomiast czytał mniej więcej stronę co drugi dzień. Dowiadywał się o swoich najróżniejszych praktykach i radach, które sam stosował w zawodzie, nim choroba zabrała mu wspomnienia. Teraz również były ogromnie użyteczne.
    Niespodziewanie zadzwonił telefon.

 – Alek, kod zero dwa? – powiedział po niemiecku głos w słuchawce.
 – Jaki mam kolor?
 – Żółty.
 – To ja – odpowiedział Aleksander. – Czym mogę służyć?
 – Spotkajmy się na granicy z Czechami – usłyszał i połączenie się zakończyło.

   Trochę szkoda, że jego praca nie pozwala mu na przebywanie w jednym miejscu dłużej, albo żeby chociaż do niego wracać. No cóż, będzie musiał mu wystarczyć duży wóz z przyczepą wyszykowaną na mieszkanie, zamiast samego mieszkania, ale to też ma swoje plusy. Jednak teraz nie czas, by się nad tym zastanawiać, trzeba ruszyć na spotkanie z nowym klientem.
   Do walizki włożył dzienniki, zdjęcie, pieniądze i… narzędzia. Kluczyki w stacyjkę i żegnaj Berlinie! Na przejściu granicznym znów nikt nie zauważył, że papiery są podrobione. Człowiek, którego nie ma w żadnym spisie, właśnie wjechał do Czech.

Kacper Piątek , klasa I LOI