Tajemnica aż po grób

W ostatnim artykule przedstawiłam wam historię mojej prababci- Janiny Kalinowskiej, która brała czynny w walkach wojennych w mojej rodzinnej miejscowości – Lutobroku. Dzisiaj chciałabym podzielić się z wami również ciekawostką z życia mojego pradziadka -Edwarda Kalinowskiego, który również walczył podczas wojny i poświęcał swoje życie dla dobra naszej ojczyzny. Gdy pradziadek zmarł, miałam 4 lata i niestety nie dopytałam  go o wszystkie szczegóły jego działań, ale na szczęście kilka wydarzeń, które przeżył usłyszałam od mojej cioci oraz mojego dziadka, którzy dbają o to, aby nasza rodzinna historia nigdy nie została zapomniana.

 

Edward Kalinowski-pseudonim Pustak. Brał czynny udział w walce z władzami niemieckimi. Należał do Armii Krajowej. Jednym z jego najważniejszych zadań było przechowywanie zrzutów broni. Zajmował się tym między innymi z Kazimierzem Dąbrowskim. Obydwaj  poświęcali nie tylko swoje życie, biorąc udział w przechowywaniu broni, ale również życie innych członków swoich rodzin. Gdy ktoś z mieszkańców pobliskich miejscowości doniósł hitlerowcom o tym działaniu, została przeprowadzona łapanka w Pniewie. Aresztowano wtedy Kazimierza Dąbkowskiego wraz z córką Anną Dąbkowską. Następnie przywieziono ich do gospodarstwa mojego dziadka, którego jednak nie zastali, ponieważ wcześniej został ostrzeżony o donosie i domyślił się, że on również będzie poszukiwany, dlatego uciekł z domu i pozostawał w ukryciu. W domu przebywały jedynie kobiety, między innymi Janina Kalinowska wraz z małą córką Wiesławą. Gdy po przybyciu Niemców z Dąbkowskimi babcia wyszła na podwórko, Kazimierz, który był stał tyłem do drzwi, odwrócił się do niej i powiedział :”Ty Janka nic nie wiesz, bo on składał przysięgę, powiedz mu, żeby odwiózł broń do Niemców, bo była wsypa i was może czekać to samo co mnie i moją rodzinę”(chciał ją chronić, ponieważ wiedział o jej działaniach w AK) . Babcia widząc Kazimierza mówiącego o wsypie, była przerażona. Miał on zbitą, zsiniałą i opuchniętą twarz. Bała się, że dziadka może czekać taki sam los.

Tajemnica dotycząca miejsca ukrycia broni na terenie Pniewa nie została odkryta przez Niemców. Prawdziwe informacje o miejscu przechowywania broni znała bardzo niewielka grupa osób. Dziadek nie wyjawił, gdzie została ona ukryta nawet po zakończeniu wojny. Pomimo wielu prób ze strony rodziny, nie powiedział nikomu żadnej informacji na ten temat. Tajemnicę tę zabrał ze sobą do grobu. Ta historia pokazuje jak lojalni, odważni i wierni ojczyźnie byli członkowie Armii Krajowej, którzy działali na terenie Pniewa i okolic-między innymi mój dziadek. Ich lokalne działania pokazywały, że Polacy się nie poddają i są gotowi walczyć, dopóki Polska nie odzyska pełni niezależności.

 

Armia Krajowa przestała istnieć na terenie Pniewa 18 maja 1944 roku, zaraz po tym jak gestapo dokonało masowych aresztowań mieszkańców tej miejscowości. Podczas obławy pniewskiej został śmiertelnie ranny Edward Jakubiak, który pełnił w AK funkcję referenta przerzutów powietrznych Obwodu Radzymin kryptonim Rajski Ptak. Nie chciał on dobrowolnie poddać się Niemcom, dlatego zdecydował się na ucieczkę, w trakcie której został śmiertelnie postrzelony. Tego dnia gestapo aresztowało 73 osoby. Byli to w większości mieszkańcy Pniewa. Część z nich po śledztwie została zwolniona, jednak resztę przewieziono do obozu koncentracyjnego w Stutthofie. Zamordowano tam w komorach gazowych między innymi: Romana Jacniackiego, Kazimierza Dąbkowskiego, Michała Dzierżbińskiego, Jana Brzezińskiego, por. Krzyczkowskiego, Stanisława Grzybowskiego i wielu innych.

Niech pamięć o  bohaterach, którzy działali w Pniewie i okolicach zostanie na  zawsze!

 

Aleksandra Zawadzka, 3LOI