Opowieści z końca świata. Bar przy sztolni

Kolonia 22, 10 sierpnia. W północnej części dzielnicy wojskowej stały ceglane baraki, które kilka dni temu przerobiono na bar dla ludzi wracających z pracy. W środku siedzieli zmęczeni drwale i węglarze. W kącie baraku, w półmroku, przy drewnianych ławach myśliwi dyskutowali między sobą sukcesy ostatniego polowania.

Do środka wszedł starszy mężczyzna, a wraz z nim przez drzwi w leciało zimne powietrze. Kilku biesiadników podniosło wzrok na przybysza. Mężczyzna szybko usiadł przy ladzie i klepnął w bark zamyślonego dwudziestolatka.

– Krystian! Już myślałem, że nie przyjdziesz – powiedział wyrwany z rozważań nad butelką. – Coś Cię zatrzymało po drodze?

– Mhm… Żołnierze mnie wzięli na przeszukanie, jak przechodziłem przez mielerzysko – odparł mu przyjaciel, kładąc na blat swoją kartę zaopatrzenia, którą zabrała barmanka.

– Co podać? – zapytała po sprawdzeniu daty ważności.

– Wino – odpowiedział krótko, na co kobieta kiwnęła głową.

– Mnie też niedawno przeszukiwali,  irytujące, prawda? I czego oni w ogóle szukają? Nikt nie będzie szedł kilka lub kilkanaście dni, przez góry, na minus dwadzieścia stopni tylko po to żeby przemycić paczkę papierosów – wymamrotał młodszy bardziej do siebie niż do przyjaciela.

– Coś muszą robić, a dawno nie byli wysyłani nigdzie – odparł Krystian.

Barmanka wróciła z metalowym kubeczkiem wypełnionym słabym winem arbuzowym oraz z uzupełnioną kartą zaopatrzenia.

– Czy to wszystko? – zapytała kobieta, a w odpowiedzi otrzymała tylko kiwnięcie głową. Starszy mężczyzna schował  bon do kieszeni i zaczął sączyć trunek.

Do środka baru wbiegła grupka dzieci i usiadła na podłodze przy grzejniku pod oknem,  obgadując najpewniej w co powinni się teraz pobawić. Jest to coraz częstszy widok biorąc pod uwagę ostatnie mrozy.

– Grzesiek, mówiłem Ci już, że dostałem wczoraj ofertę pracy? – zapytał starszy mężczyzna odstawiając pusty kubek na blat. – Jako serwisant linii komunikacyjnej.

– Nie, nie mówiłeś, gdzie chcę Cię wysłać?

– Podobno coś szwankuje na linii między ami a czternastką, to jest… Niedaleko Rzeszowa. Normalnie bym się nie zgodził ,ale podwójne racje to podwójne racje – powiedział, a jego przyjaciel przytaknął tylko. Za oknem panował już półmrok, widząc to, Krystian wstał.

– Dobra, miło było, ale mam jeszcze parę rzeczy do zrobienia dzisiaj.

Po pożegnaniu, starszy mężczyzna wyszedł z baru, przez okna w brakach obok widać było żołnierzy przygotowujących się do nocnego patrolu. Krystian nie zwraca na to zbytnio uwagi, w drodze do domu zastanawiał się jedynie jak może wykorzystać tydzień, który mu jeszcze został do wyprawy.

Sebastian Grabowski, klasa III TP