Omawiany dzisiaj tytuł niestety nie jest dostępny po polsku, można go natomiast pobrać w języku angielskim ze strony archive.org (tytuł „A Defence of Classical Education”). Jeśli ktoś czuje się na siłach językowo, to naprawdę warto przeczytać. Książka ta została napisana w trakcie I wojny światowej, przez Brytyjczyka, w obronie ówczesnego systemu edukacji, o tradycjach sięgających renesansu, a tak naprawdę antyku. Tytułowa edukacja klasyczna polega bowiem na nauce języków starożytnych – greki i łaciny – oraz studiowaniu dzieł literackich i filozoficznych starożytnej Grecji i Rzymu. Gwoli wyjaśnienia – nie była to całość ówczesnego kształcenia, ale ważny element, również w Niemczech i prawdopodobnie wielu innych krajach. Element ten atakowano, a zarzuty po stu latach brzmią dosyć znajomo: że za trudne, że mało praktyczne, że nie wiadomo, po co się tego uczyć. W podobny sposób krytykuje się dzisiaj czytanie i omawianie klasyki literatury na języku polskim.
Jaka jest linia obrony? Livingstone odwołuje się do wartości artystycznej greckiej literatury, która według niego nie ma sobie równych (choć zaznacza, że w pełni można ją docenić dopiero w oryginale). Filozofia grecka to z kolei zarówno korzenie nauki, początki rozumowego badania rzeczywistości, jak i ważne wskazania moralne, a nawet – postęp teologiczny w stosunku do mitów przekazanych przez Homera. To też – wraz z historią – ważna inspiracja w myśleniu o polityce. Co do języków, Livingstone jest przekonany, że starożytna greka to najbardziej elastyczny instrument myślenia i wyrażania się w dziejach ludzkości, zaś łacina ma być językiem najbardziej uporządkowanym i logicznym, prawdziwą szkołą dyscypliny w myśleniu. Autor docenia też bohaterskie postaci literatury rzymskiej.
Oprócz obrony konkretnego modelu nauczania, książka zawiera też wartościowe refleksje na temat edukacji w ogóle. Szczególnie spodobało mi się podkreślenie roli nauczyciela oraz wskazanie, że najlepsze, co ma on do zaoferowania, to swoją osobowość i sposób patrzenia na świat, na wiedzę. Warto sięgnąć po tę pozycję, by poszerzyć swoje horyzonty.
Radosław Szwed, nauczyciel
