Pani Agnieszka Steczkowska przeszła w lutym 2026 roku na emeryturę. Chciałbym z tej okazji zaprezentować wywiad dotyczący wspomnień z wieloletniej pracy w naszej szkole.
Kamil Piechociński: Jako nauczyciel obu przedmiotów, woli Pani uczyć historii – pierwszego kierunku studiów, czy jednak geografii?
Agnieszka Steczkowska: Jeśli chodzi o przedmioty, których uczę, to moją pierwszą miłością, dosłownie miłością, była historia i ja zawsze podchodziłam do niej emocjonalnie. Pamiętam, że jak wracałam z ważnych lekcji dla mnie, to moje koleżanki pytały, co ty taka czerwona jesteś rozemocjonowana i mówiłam po prostu, że te tematy tak na mnie oddziaływały i dalej są takie momenty, kiedy ja po prostu bardzo emocjonalnie do pewnych kwestii w historii podchodzę. Natomiast jeśli chodzi o efekty pracy , jeśli chodzi o różnorodność metod, zastosowania różnych pomocy dydaktycznych to zdecydowanie lepiej jest uczyć geografii. Są tematy niesamowicie wdzięczne, tak jak na każdym przedmiocie, są również te, których wolałoby się nie przeprowadzać, ale trzeba realizować program. Konkluzja jest taka, że przychodziłam do szkoły z historią, a kończę jako nauczyciel geografii, który już od wielu lat uczy geografii i jednak wolę uczyć geografii. Dodam, że oba przedmioty się uzupełniają oraz można je w bardzo ciekawy sposób łączyć.
Kamil Piechociński: Jak zmieniał się budynek szkoły na przestrzeni minionych 30 lat Pani pracy?
Agnieszka Steczkowska: Jak przyszłam do szkoły, to jeszcze w budowie był budynek, który teraz został oznaczony jako B, czyli pierwsza dobudówka. Było wtedy jeszcze wejście, ale nie rotunda ( rotundę szkoła otrzymała podczas pierwszej rozbudowy) i to jest prehistoria wręcz. Ja pracowałam wtedy w szkole zaocznej w CKU. Gdy szkoła się rozbudowała, pojawił się większy nabór uczniów i zapotrzebowanie na nauczycieli, więc trafiłam do takich lepszych warunków. Było więcej sal i większe możliwości , by w szkole były organizować różne uroczystości, ale był jeden szkopuł, mianowicie nie było sali gimnastycznej, bo za salę gimnastyczną uważało się taką salę nr 2 przez bardzo długi czas do 2010 roku (odsyłam do nr 2 gazetki szkolnej „Echa Trójki” w serii ,,Kochanowski wczoraj i dziś” ). To była taka sala wykrojona z dawnych garaży szkolnych, ponieważ szkoła na początku swojego istnienia była też szkołą rolniczą i w tych garażach były traktory. Ja tego nie pamiętam, ale mi o tym mówiono, że to tam miało miejsce. W każdym bądź razie na tej małej sali czasami potrafiło mieć wychowanie fizyczne 3 klasy, więc ścisk był niemiłosierny. Gdy powstała sala gimnastyczna, to była wielka zmiana oraz wielkie osiągnięcie, wtedy też dołączono kilka sal, których oznaczenia dziś są zmienione. Powstała sala matematyczna, która w tej chwili jest szatnią, sala biologiczna została biologiczną, natomiast cała administracja Zespołu Szkół Nr 3 znalazła się też u góry tej dobudowanej części sali gimnastycznej. Ostatni remont i przebudowa to jest największa zmiana, choć muszę powiedzieć, że ja w dużej mierze nie odnajduję się w tych murach już, ponieważ pamiętam tę starą szkołę i byłam do niej przyzwyczajona. Ostatnia przebudowa to tak naprawdę rok 2020, kiedy wszystko zostało wyburzone, budynek A jest nowy, postawiony na poprzednich fundamentach. Jednak sentyment do poprzedniej szkoły pozostał, co nie znaczy, że mi się nie podoba. W miarę upływu lat człowiek po prostu staje się taki bardziej sentymentalny, wraca do dawnych czasów.
Kamil Piechociński: Co Pani lubi w pracy nauczyciela najbardziej?
Agnieszka Steczkowska: Co lubię w pracy nauczyciela najbardziej? Sądzę, że relacje z uczniem, chociaż jest z tym coraz gorzej, ja to dostrzegam na przestrzeni wielu lat pracy. Inna jest obecnie wrażliwość młodzieży, mniejsze zainteresowanie sprawami ważnymi, które być dla mnie są ważne, ale dla młodego pokolenia już nie. Oczywiście zawsze znajdą się takie osoby, które chcą, które słuchają, które coś wykonują z twórczym zaangażowaniem i to jest właśnie najfajniejsze w tej pracy.
Kamil Piechociński: Jakie jest Pani najciekawsze wspomnienie związane z nauczaniem w naszej szkole?
Agnieszka Steczkowska: Jako wieloletni opiekun samorządu pamiętam, że były kiedyś w szkole organizowane wycieczki dla najlepszych uczniów w różne strony Polski. Nigdy za granicę, tylko po Polsce, no i z nimi mam sporo takich fajnych wspomnień. Wyjeżdżaliśmy w dosyć ciekawe miejsca np. na Podlasie , do Wielkopolski, czy powiedzmy w Góry Świętokrzyskie, ale tak nietypowo połączone z Węgami, albo na przykład te Góry Świętokrzyskie połączone z Ujazdem, ze Śmiełowem. Na tych wycieczkach można było właśnie wiele się dowiedzieć, ale też poznać uczniów, jacy są. Pamiętam, że przewodnicy, którzy się nami opiekowali, podkreślali, że mamy taką niesamowitą młodzież, bardzo ułożoną, grzeczną, niegadającą. Zwykle na wycieczkach szkolnych jest tak, że się jakaś tam grupa znajdzie rozrabiających, mało zainteresowanych, ale tu przecież chodziło o tych najlepszych! Wybierano po dwie osoby z klasy z najlepszą średnią , wyjazd był całkowicie finansowany przez szkołę. Na początku były to wycieczki przynajmniej z jednym noclegiem, potem już tylko wycieczka jednodniowa, ale zawsze na koniec roku coś takiego się odbywało. Pamiętam dawną szkołę jako miejsce , w którym dużo się działo. Trudno uwierzyć , że zanim weszliśmy do Unii Europejskiej , robiliśmy w naszej szkole dni krajów unijnych. I wtedy prezentowaliśmy ich dorobek kulturalny, jakieś zwyczaje, potrawy. Pamiętam, jak robiłam Dzień Grecki, to cała szkoła oblepiona była hasłami antycznych filozofów. Klasy starsze przygotowały taniec Greka Zorby i to naprawdę fajnie wyszło. No i były jeszcze w dawnej sali nr 8 (teraz to pracownia gastronomiczna) serwowane potrawy greckie i mrożona kawa frappe. Bardzo dużą popularnością cieszył się taki sposób obchodzenia dni krajów Unii Europejskiej. Pamiętam również bardzo atrakcyjny dzień polski z Janem Kochanowskim, bo to akurat w czerwcu się działo. Pomysł był taki , żeby się ubrać w strój z akcentem staropolskim. Serwowano także potrawy staropolskie. Była przejażdżka dorożką, odbywały się staropolskie tańce. Pamiętam, że bardzo się to wszystkim podobało i robiło wrażenie . Teraz Dzień Patrona Jana Kochanowskiego jest inaczej obchodzony. Dużo znanych osób do szkoły przyjeżdżało , obchodziliśmy uroczyście rocznice ważnych wydarzeń, robiliśmy konferencje historyczne np. w na temat rocznicy powstania Armii Krajowej , rocznicy wybuchu powstania w getcie warszawskim. Przyjeżdżali goście z IPN-u na przykład jako prelegenci. Pan dyrektor Adam Mickiewicz był moderatorem dyskusji o kontrowersyjnej książce Grossa ,,Złote Żniwa”. Wokół tej książki cała ta konferencja się toczyła, pokazując raz tragedię narodu żydowskiego, ale z drugiej strony jeszcze pokazując to, że myśmy – Polacy w miarę możliwości tym ludziom pomagali. Pamiętam ogromne wzruszenie wielu osób, bo te konferencje jeszcze były połączone z zapraszaniem słuchaczy CKU. Dorosłe osoby miały łzy w oczach, były tak bardzo wzruszone, kiedy się mówiło o jakichś strasznych rzeczach. Przywoływane były różne przykłady. To mi właśnie zapadło bardzo głęboko w pamięć. Na rocznicę powstania III RP przyjechał do szkoły Zbigniew Bujak . Był również Jarosław Kalinowski, Leszek Balcerowicz. Dużo się działo. Dzisiaj młodzież bardziej angażujemy do zrobienia czegoś, do występów itd. Kiedyś inicjatywa ogromna była po stronie nauczycieli, żeby zorganizować coś atrakcyjnego dla ucznia. Pamiętam, jak w ramach obchodów Dni Szkoły Pani Zawadzka przygotowała tutaj na placu przed budynkiem szkoły , bo jeszcze nie było sali gimnastycznej , Piknik Naukowy, a jego ramach stoiska ze zdrową żywnością, gdzie każda klasa musiała coś przygotować. Pojawiły się przeróżne rzeczy, od miodów po jakieś mikstury lecznicze, jakieś wypieki .Pogoda nam sprzyjała, więc bardzo też dużo się działo. Takie mam wspomnienia.
Kamil Piechociński: Dziękuję bardzo Pani za możliwość porozmawiania . Dziękuję w imieniu społeczności szkolnej za wiele lat pracy nauczycielskiej w ZS3.
